przekazane wszystkim parlamentarzystom, w listopadzie 2006 r.

Od 2001 roku zaczęła obowiązywać ustawa, prawo farmaceutyczne. Zezwolono (art.52) by leki, te sprzedawane bez recept, mogły być reklamowane.
Zachęcanie „…do stosowania produktu leczniczego mająca na celu zwiększenie liczby przepisywanych recept, dostarczania, sprzedaży lub konsumpcji produktów leczniczych…” stało się przewidziane prawem. Firmy farmaceutyczne, dla zwiększenia sprzedaży, uruchomiły reklamy,promocje i inne działania prowadzone przez agencje Public Relations.

Wydatki na ten cel zmniejszą płacone podatki bo można je odliczyć od przychodów jako że są one poniesionym kosztem.

Jak wielkie są to pieniądze łatwo zorientować się, patrząc na cenniki reklam. Np emisja 30 sek. reklamy przez TVN w czasie dużej oglądalności, kosztuje prawie 60 tys. zł (wraz z WAT).

Gdy włączyć telewizor zawsze na którymś z kanałów, słyszymy, że xxxxxxx jest dobry na ból głowi i brzucha, na ból kości i zatok, że dobry jest na dzień i na noc. Leki pod względem ilości reklam, pobiły proszki do prania i piwo. Obecnie Polska stała się jednym z największych konsumentów parafarmaceutyków i leków sprzedawanych bez recept. Pracują nad tym firmy farmaceutyczne, agencje PR i media.

Marketing generuje sprzedaż. Ludzie leczą się w sklepach w kioskach, na stacjach benzynowych. Zachęceni reklamami, połykają tabletki. Jak nie pomoże jedna to bierze się dwie, a potem następną. Mimo ze reklamy czasem zalecają przeczytanie ulotki lub konsultacje ze specjalistą, to wielu sądzi, że sami leczą się właściwie. Miesięcznie na reklamy, wydawane są miliony jeśli nie setki milionów złotych. Na zakupy leków bez recept, znacznie więcej. Jaki może mieć to wpływ na zdrowie społeczeństwa, każdy osądzi sam.

Nie chcę tu analizować skutków zdrowotnych, lecz chcę przedstawić różne wypowiedzi i przypuszczenia dotyczące skutków tak znacznego uzależnienie mediów od pieniędzy z reklam firm leków.

Z finansów firm farmaceutycznych i możliwości wpływania na media i tą drogą na społeczeństwo, zdawał sobie sprawę Prezes Izb Lekarskich Konstanty Radziwiłł. Gdy zapowiadał powołanie koalicji Teraz Zdrowie, dla walki o zarobki lekarzy mówił: „…Koalicja „Teraz Zdrowie” jest skupiona na jednym postulacie: zwiększenia nakładów na ochronę zdrowia. Jeżeli będziemy współdziałać z firmami farmaceutycznymi, ten postulat będzie bardziej słyszalny, nie ma co ukrywać: firmy farmaceutyczne mają ogromne pieniądze, które są potrzebne na lobbing…” . Poza wszystkim innym,wypowiedź ta budzi wątpliwości, czy firmy farmaceutyczne nie wykraczają w marketingu daleko poza zakres przewidziany Kodeksem Handlowym.

I rozpoczęto działanie: Kilka miesięcy po przystąpieniu do UE, zaczęło się straszenie exodusem lekarzy. Wydrukowano setki jeśli nie tysiące,artykułów o tym ilu to juz lekarzy wyjechało, ilu wyjedzie i jakie problemy mają szpitale z zatrudnianiem specjalistów. Podawano iż 4 czy 5 tys. lekarzy wystąpiło o dokumenty zezwalające na pracę w UE i już ich nie ma, lub zaraz nie będzie. Lekarze żądali podwyżek, a media wtórowały,nagłaśniając żądania i grożąc masową emigracją. Wmawiano społeczeństwu iż wydajemy tylko 3,8% PKB na zdrowie a inni więcej. Porównywano pełne wydatki na ochronę zdrowia innych państw z wydatkami sektora publicznego w Polsce.

Mechanizm jest prosty, jeden czy kilku napisze, a setki, bez sprawdzenia,powtarzają.
Jesienią tego roku WHO opublikowało, że na ochronę zdrowia, podobnie jak inni, wydaliśmy w 2003 r. 6,5% PKB a nie 3,8% PKB. Media nabrały wody w usta i niczego nie prostowały.

W końcu, jak twierdzi minister zdrowia, okazało się też iż w okresie dwóch lat od przystąpienia do UE, mimo silnej presji medialnej z Polski wyjechało ok. 1 tys. lekarzy co stanowi 1% pracujących w tym zawodzie. W tym samym czasie wyjechało proporcjonalnie znacznie więcej ludzi o innych zawodach. Tego porównania już media nie robiły.

Pamiętamy zeszłą kadencję parlamentarną. Media jeździły po b. ministrze zdrowia M. Łapińskim, gdy oświadczył iż zajmie się lekami refinansowanymi. Jeździły tak skutecznie iż minister został odwołany. Nie byłem pupilem SLD ani nie mogę być posądzany o sympatie do tamtego układu. Nie oceniam działań M. Łapińskiego, ale pozwolę sobie zacytować za publikacją Sylwestra Latkowdkiego, fragmenty książki b ministra. Łapiński pisze:
„…Jak tylko ogłosiłem, że biorę się za listę leków refundowanych zgłosili się do mnie dziennikarze, twierdząc, że przedstawiciele firm farmaceutycznych poszukują dziennikarzy, którzy wzięliby się za mnie. (…) Spotkałem się niedawno z szefem jednej z najskuteczniejszych firm od czarnego PR-u w kraju. Rozmawialiśmy o jednym dziennikarzu, który pisał artykuły atakujące moją osobę. Z 600 tys. złotych, które otrzymał za artykuły, za 300 tys. kupił sobie mieszkanie….”
.

Latkowski pisze dalej od siebie: „…że działo się to za pośrednictwem lobbysty Marka Dochnala. O korumpowaniu dziennikarzy, czarnym PR, wspominali mi także wrogowie Łapińskiego. Jeśli to prawda co pisze w swej książce, to media czeka taki sam pogrom jak po aferze Rywina SLD…”.

W innej publikacji Latkowski wspomina rozmowę z następcą Łapińskiego ” (…) Marek Balicki, były minister zdrowia, opowiedział mi o konferencji prasowej, na której pojawiło się tylko dwóch, trzech dziennikarzy, a reszta to „pijarowcy” zainteresowanych firm farmaceutycznych. Każdy z dziennikarzy styka się „pijarem” i „pijarowcami”, ludźmi służb, którzy chętnie służą pomocą, informacją, dokumentami, opracowaniami. Załatwią spotkanie, kontakt….” i zastanawia się dalej”(…) …Ile nagrodzonych tekstów było podanych na tacy? Wiele. A ta kwestia powinna wreszcie wyjść na powierzchnię świata mediów, bo za wieloma tekstami stoją osoby lub firmy „pijarowskie”, przedstawiciele służb: policji, wojska, ABW, WSI, które w tekście zastępuje się sformułowaniem wytrychem – nasze śledztwo dziennikarskie ustaliło, wykryło, doprowadziło do wniosków…

Ile jest prawdy w relacjach Mariusza Łapińskiego i Marka Balickiego nie wiem. Wiem natomiast jak na przestrzeni czasu, media traktowały informacje o problemie błędów lekarskich przekazywane przez Stowarzyszenie Primum Non Nocere, którym kieruję. Do roku 2002 publikowano lub relacjonowano, wszystkie przekazywane informacje. Telewizje organizowały programy poświęcone problemowi tuszowania błędów lekarskich. Po 2002 roku systematycznie zmniejszała się ilość programów o tej tematyce. Obecnie ma miejsce pełna blokada w mediach o wszelkich działaniach czy informacjach Stowarzyszenia. Sporadycznie prosi się nas o jakieś komentarze do indywidualnych spraw.
Czasowy związek tych zmian ze wzrastającymi dochodami mediów z reklam leków nie jest dowodem na nic, ale rodzi on podejrzenia funkcjonowania mechanizmów korupcyjnych.

Pisano wielokrotnie że w opinii społeczeństwa, najbardziej skorumpowaną grupą są politycy. Takie opinię urabiają powtarzane przez lata doniesienia medialne. Nie publikuje się jednak danych i nie badano korupcji IV władzy jaką są same media. Temat tabu czy wszyscy po prostu boją się tego ruszać? Sądzę że afera której bohaterem był L. Rywin, czy doniesienia M. Łapińskiego powinny były już dawno spowodować takie badania.
Czy jako proces społeczny, ma miejsce korumpowanie mediów, pytanie jest otwarte. Nie mamy i pewno łatwo nie będziemy mieć dowodów. Poza normalnymi czynnościami sprawdzającymi, wymagało by to rzeprowadzenia szeregu audytów i kontroli skarbowych. Pamiętać należy jednak że istnieją uzasadnione podejrzenia, a prawo zezwalające na lobbing medialny dla sprzedaży leków jest czymś co prowadzić może do korupcji.
Media stanowią IV władzę i to nie pochodzącą z wyborów. Warto zastanowić się czy osoby pełniące kierownicze stanowiska jak i właściciele, nie powinni zostać zobligowani, jak politycy, do publikowania corocznych oświadczeń majątkowych.

Adam Sandauer

Źródło: http://www.sppnn.org.pl/oswiad/osw37.htm

Komentarz portalu „MEDYCYNA TYBETAŃSKA”

Normalnym jest fakt, że główne stacje telewizyjne utrzymywane są przez koncerny i konsorcja wielkich firm farmaceutycznych. Dowodem na ogromną skalę spaczenia dziennikarzy jest cennik TVN-u. Po analizie tego dokumentu już nikt nie powinien mieć wątpliwości czy media mówią prawdę czy są sprzedajne….

Jest to kolejny dowód na to, że nagonka na medynę naturalną jest faktem i dzieje się na naszych oczach. Niestety dopiero wtedy, kiedy więcej nas powie NIE – będzie szansa aby coś zmienić na lepsze. Podziękowania dla Stowarzyszenia Primum Non Nocere za udostępnienie materiałów źródłowych.